niedziela, 23 listopada 2014

Drabble – "Recepta na Absentia Aegorum"

W ramach przerywnika, a jednocześnie małego eksperymentu, wrzucam popełnionego niedawno drabbelka.

Gwoli krótkiego wyjaśnienia: drabble to opowiadanie, które ma równo 100 słów, ani jednego więcej, ani jednego mniej. Istnieje jeszcze coś takiego jak drabble podwójne, połówka etc. (odpowiednio 200 i 50 słów), ale generalnie sprowadza się to właśnie do okrągłej seteczki. Poniższe drabble napisałam (pod wpływem niewyjaśnionego impulsu, bo nigdy wcześniej tego nie robiłam) na konkurs organizowany przez portal Nowej Fantastyki. W teorii miał być to „fantastyczny drabble medyczny”... Mój za bardzo fantastyczny nie jest (chyba że za element fantastyczny uznać brak pacjentów w polskich szpitalach), ale ogólnie rzecz biorąc, spotkał się z dość przychylnymi opiniami (szału nie było, ale jestem raczej zadowolona).
 
Uprzedzając pytania: liczyłam wyrazy, nie słowa. Jaka jest różnica? Ano taka, że wyraz to wszystko, co oddzielone spacją, a tak właśnie liczy automat. Jeśli policzyć właśnie w ten sposób, „słów” jest równo sto.

Przyjemnej lektury – i czekam na Wasze opinie!
 
~ Scatty

P.S. Coby oszczędzić męczenia się z cudownymi słownikami on-line… Tytuł (z łaciny) oznacza dosłownie „recepta na niedobór pacjentów”. 

Recepta na Absentia Aegorum


Młoda kobieta w lekarskim fartuchu wyjęła z kieszeni ołówek i otworzyła notes. Na długiej liście skomplikowanych nazw przybyła kolejna: febris felium insanarum. Zadowolona, ruszyła do gabinetu przełożonego.
– Panie ordynatorze? Mam pięć nowych.
– Wspaniale, pani Gabrysiu. Proszę pozwolić – otyły mężczyzna z wąsami wyciągnął rękę po notes i otworzył go. Przez chwilę błądził spojrzeniem po tekście, podniósł wzrok. – Gorączka szalonych kotów? – uniósł brwi w wyrazie zdumienia.
– Zespół zaburzeń hormonalno-emocjonalnych, wywoływanych zbyt częstym kontaktem z substancją zapachową wydzielaną przez niektóre koty domowe – wyrecytowała wymyślony zawczasu opis.
– Doskonale! Zdaje się, że kampanię społeczną można już zacząć…
Share:

6 komentarzy:

  1. Napisałaś to pod wpływem impulsu? To prawie jak Mickiewicz "Wielką Improwizację" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko że mi to zajęło dwadzieścia minut, a nie całą noc...
      I nie pisałam wierszem...
      I nie na kilka stron...
      Ale jasne, prawie jak Mickiewicz, niewiele mi brakuje ;D

      Dzięki za odwiedziny!
      ~ Scatty

      Usuń
  2. Fajne! I bardzo ciekawy pomysł. Wprawdzie u nas przydałaby się odwrotność, ale niech tam, może doczekamy takiego zjawiska!
    Interesująca forma, ale, na rany KOTA, jak się w tym zmieścić? Przed chwilą wysłałam opowiadanie na 20000 słów i potwornie się umęczyłam, żeby nie przekroczyć. Gratulki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po przeczytaniu niejednego drabelka, wychodzę z założenia, że cały szkopuł leży w tym, by zawierać w nim nie całą historię, ale jej... Zakończenie. Nie jest to znowu tak trudne, jak by się mogło wydawać. Skoro nawet taka amatorka jak ja dała radę... ;)
      Na co dzień też mam problem z limitami, jak nie w jedną, to w drugą stronę...
      Dziękuję!
      ~ Scatty

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że amatorka! Toż ja tutaj tylko sprzątam... Znaczy się, bazgroły zamieszczam.
      A tak serio - jestem na etapie nauki, jeśli chodzi o pisanie, więc z czystym sumieniem mówię o sobie "amatorka". Czego jak czego, ale doświadczenia to ja nie mam.
      ~ Scatty

      Usuń

Drogi Czytelniku!
Czytasz? Komentuj!
Nic tak nie motywuje do dalszej pracy, jak widok komentarzy pod tekstami. Pozytywnych, krytycznych, obojętnie - byle szczerych!